Angelika Pyrkocz "W śląskiej rodzinie"

W śląskiej rodzinie

  Mieszkom se ze swoimi rodzicami w Chropaczowie, w staryj, prawie 100-letnij kamienicy. Momy tu wszelkie wygody:łaziynka z haźlym, cyntralne na gaz i fajne, plastikowe łokna. Jak jeszcze żyli nasi dziadkowie, to w niydziela zawsze łazili my do nich na łobiod. Uma zawsze warzyła rosół, a na drugie - kluski, rolady i modro kapusta. Starzyki nom łopowiadali, że kiedyś niy było tak dobrze jak terozki. Trza było zimą polić w węglowym piecu, a na Wielkanoc skiż tego całe mieszkanie malować. Uma zaś mi łopowiadała jak ciężko było praniy wyprać. Nie było wtedy automatów, a nikerzy mieli nawet woda w siyni. Przi takim praniu, to się baby łokropnie narobiły. 

  Jo się fest ciesza, że urodziłażech się na Śląsku, bo tu rodzina trziymo się razym. Spotykomy się z ciotkami, kuzynkami, wyłażymy razym bylekaj. Jak dorosna, chciałabych mieć tako rodzina jak moja. Mamulka i tatulek fest się przajom i beztuż się nie wadzą. Nigdy nie zapomna ło starych, dobrych śląskich tradycjach przekazywanych u nos z pokolenia na pokolenie.

2008r.